Hejka, na fb, na grupie dodałam posta z rozdaniem dedyka, i teraz nad nimi pracuję. Pierwszy dla
ZUZKA STYLES.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szłam właśnie boczną ulicą Londynu. Było już po dwudziestej, słońce już dawno zaszło, więc cały czas oglądałam się dookoła. Starałam się też stąpać jak najciszej, bo w końcu nie wiadomo co, lub kto wyskoczy zza rogu. Kiedy skręcałam w kolejną uliczkę zaczął piszczeć mój telefon. Z początku, aż podskoczyłam, bo sygnał był bardzo głośny, ale po dwóch sekundach wyjęłam go z kieszeni i odebrałam go.
- Hej mała, widzę Cię.- powiedział jakiś nieznany mi głos.
Zaczęłam rozglądać się wokół siebie. Faktycznie, zauważyłam jakiegoś mężczyznę, był po drugiej stronie ulicy oparty o mur. Rozłączyłam się i zaczęłam biec. Niestety było za śliską i przewróciłam się, a dy próbowałam wstać mężczyzna, które mnie jak widać śledził złapał mnie w talii.-
-Teraz nie uciekniesz...- szepnął mi do ucha.
Złapał mnie jeszcze mocniej i podniósł. Obrócił mnie twarzą do siebie i szepnął, ale już głośniej:
-Czemu taka sama? Szukasz zabawy?-
-Puść mnie! Pomocy!- krzyknęłam i z moich oczu popłynęły łzy.
-Zamknij się...- szepnął i wstrzyknął mi jakąś substancję.
Natychmiast odpłynęłam...
Obudziłam się w czyjejś sypialni. Leżałam przywiązana do łóżka. Próbowałam jakoś się wyrwać, po prostu się uwolnić, ale zamiast tego na mojej ręce zrobiły się małe ranki. W tym momencie do pokoju wszedł zapewne mój porywacz.
- Dzień dobry. Jak się spało?- spytał drwiąco.
- Wypuść mnie!- krzyknęłam.
- Kochanie, spokojnie...- zbliżył się jeszcze bardziej, a ja się odsuwałam.- Nie chcę Ci nic zrobić.
- Co?- zdziwiło mnie to.
Jak nie chcę mi niczego zrobić. Nie no to są żarty!
- Już Ci wyjaśniam...- usiadł na łóżku.
Chwileczkę?! Czy ty... On to... To jest Harry Styles! Pamiętam go! Kiedy byłam w klubie, spotkaliśmy się i zabawiliśmy, ale nie w ten sposób. Tańczyliśmy, bawiliśmy się, śmialiśmy jak przyjaciele. Nie wierzę w to.
-Harry? Jesteś świrnięty!- krzyknęłam mu prosto w twarz.
- Zuza, no bo ja Cię nie porwałem, pożyczyłem.-
- Pożyczyłeś?!-
-Bo... Bo ja Cię kocham!- tym razem on uniósł głos.
-Fajnie okazujesz!- moje oczy znów napełniły się łzami.
- Nie płacz!- powiedział czule?!
Na pewno powiedział to inaczej, z głosem pełnym miłości?
- Ja przepraszam...- podniósł się i podszedł do mnie bliżej po czym rozwiązał węzeł.- Jesteś wolna...-
- Dziękuję.- powiedziałam i wstając zabrałam moje rzeczy z podłogi.- Do nie zobaczenie!-
- Poczekaj!- podbiegł do mnie i obrócił w swoją stronę.
Spojrzał w moje oczy, a ja w jego. Były szmaragdowe, cudowne.
Po paru sekundach zatopiliśmy się w pocałunku. Był dziwny. Czułam w brzuchu motylki, moje serce zaczęło bić szybciej. Kiedy odsunął się, spojrzałam znów w jego oczy i wyszłam.
Zeszłam po schodach i wyszłam z jego domu. Wyciągnęłam komórkę i zobaczyłam mnóstwo nieodebranych połączeń, od mamy, Laury mojej przyjaciółki i od harry'ego.
Szłam szybko, dużo razy odwracałam się, czy Harry za mną nie idzie, ale nie szedł. Gdy doszłam do domu, zobaczyłam porozsypywane płatki róży na wycieraczce, a gdy weszłam w środku stał Harry z wielkim bukietem takich samych róż. Byłam w szoku... Nie wiedziałam co powiedzieć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz