niedziela, 13 grudnia 2015

15 faktów o Louis'ie

Oto 15 factów o Louis'ie, których ( na pewno) nie wiesz:
- Louis ma rodzeństwo
- Ma tatuaże
-Lubi marchewki
- ma dużo tatuaży
- jest w zespole
-ma 23 lata
- Louis miał dziewczynę
-  jest sławny
-Ma na drugie imię William
-Jest najstarszym członkiem zespołu
-kiedyś miał plastikowego gołębia, którego nazwał Kevin
-ma fajne włosy
-jest dosyć wysoki
-lubi grać w piłkę nożną
-nie jest łysy 
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_- _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_- _-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-

piątek, 16 października 2015

Imagin Liam+ goście 2

Amanda 
Po jakiś piętnastu minutach byłam przed domem. Naprawdę bałam się co powie Ashton kiedy wejdę do domu. Na szczęście w salonie nie było zapalone światło więc jest jakaś nadzieja, że Ash śpi.
-Wiesz, która jest godzina?- nagle w salonie zapaliło się światło i ujrzałam wszystkich czterech chłopaków siedzących na kanapie.
-Wiem.- odłożyłam torebkę na podłogę i oparłam się o framugę drzwi.- Pierwsza w nocy.
- A miałaś być o której?- Jezu, Ash miał taki spokojny ton głosu, co oznacza, że za moment ,,wybuchnie''.
- Jeju, daj spokój byłam jeszcze odwieźć Liam'a.
- Nie, nie dam w spokoju!- krzyknął.
-  Ugh...! O co ci chodzi?! Wszystkiego zakazujesz! Amanda to nie, tamto nie- również zaczęłam również krzyczeć.
- Idiotko, bo się martwię o ciebie?!
- To się nie martw, nic mi się nie stanie!
- Ale może, a wiesz czemu?! Bo zadajesz się ze Styles'em i tymi jego kumplami!-
- Serio Styles?! Co on ma do tego?!
- Nieważne, idź już spać.- nagle jego ton zmienił się z powrotem na spokojny.
- Jasne, ale wiedz, że w dniu moich osiemnastych urodzin wyprowadzę się z tego domu, od was wszystkich- spojrzałam na resztę chłopaków.
-Jeszcze zobaczymy.
***
Jej! Nareszcie moje osiemnaste urodziny i mogę się wyprowadzić od Ash'a!  Zapewne jesteście ciekawi co się działo przez ten czas. Nasz stosunki bratersko- siostrzane jeszcze bardziej się osłabi, czyli w ogóle się do siebie nie odzywamy kiedy nie jest to konieczne. Na dodatek nie rozmawiam również z Luke'iem, Calum'em i Micheal'em. Utrzymuję jakiekolwiek kontakty tylko z Liam'em (moim chłopakiem), Harry'm, Niall'em i Louis'em.
- Ami- do mojego pokoju zapukał Ash.
- Co chcesz?- otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego.
- Ja chcę ci tylko powiedzieć, że życzę ci wszystkiego najlepszego i proszę cię nie wyjeżdżaj.
- Myślę, że na prośby jest tak z rok za późno- podeszłam do mojej walizki leżącej koło łóżku i pociągnęłam ją w stronę drzwi- za późno.
Minutę później opuściłam dotychczas moje miejsce zamieszkania i wsiadłam do mojego auta.
- Proszę cię, Ami jeśli nie dla Ash'a to dla rodziców zostań- przy samochodzie stanęli Luke, Micheal i Calum.
- Jak powiedziałam: za późno.

I odjechałam. Nie wiem, co teraz dzieję się z Ash'em i resztą. Niezbyt mnie to obchodzi. Jednak jedno wiem: jestem szczęśliwa. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Cześć, tu ja Micheal, chcę cię tylko poinformować, że 18 października odbędzie się pogrzeb Ash'a.
Co? Ash nie żyje? Przecież... nie to nie może być prawda!
-Ale jak to?- zapytałam drżącym głosem.
- Popełnił samobójstwo.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No nareszcie udało mi się to skończyć! W końcu! :) Życzę miłego dnia/ nocy!

niedziela, 30 sierpnia 2015

Imagin Liam+ goście 1

Cześć, mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał i że ten krótki imagin będzie też dla was dobry!
Ps. Główny bohater to ty (tu niestety dziewczyna) [twoje imię]-  Amanda i nie obrazicie się jeżeli trochę wmieszam w to inny zespół ( 5 seconds of summer)?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Amanda wstawaj!- na łóżko wskoczył mój brat tym samym mnie budząc.
- Spadaj!- schowałam się pod kołdrę mając nadzieję, że odejdzie.
- Amanda!- położył się na mnie i zaczął wrzeszczeć przez pościel moje imię.
- Ash!- również krzyczałam i próbowałam go z moich pleców zrzucić.
- Co się tak drzecie?!- do pokoju wszedł zirytowany Luke i patrzył na nas nieprzytomnymi oczami. No tak on spał- podpowiadała mi moja podświadomość
- Amanda nie chce wstać.- Ash uśmiechnął się głupawo.
-Bo może idioto leżysz na niej?- Luke wyszedł.
- Dobra złaź- pchnęłam go przez co upadł na rozrzucane poduszki.
-Ale wstaniesz?
- Tsa.
***
- Ash, nie chcę tam iść!- jęknęłam gdy podjechaliśmy pod budynek szkoły.
- Musisz.- w tym samym czasie odezwał się Ash, Luke i Calum.
- A ty Michael co na to?- spytałam mając nadzieję, że odpowie inaczej niż reszta.
-Idź już i nie marudź.- pomachał ręką.
-Myślałam, że ty mnie przynajmniej lubisz.- wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
- Też Cię kocham!- słyszałam wołanie Michael'a, ale postanowiłam je zignorować.
- Ami!- nagle przede mną wyrósł przede mną mój ,,kolega'' Harry.
-Też Cię miło widzieć.- powiedziałam sarkastycznie i uniknęłam jego uścisku.
- Ej!- odwróciłam się do Lokowatego i pomachałam mu. Zerknęłam jeszcze na samochód brata i weszłam do środka.
- Irwin!- usłyszałam za sobą krzyk Liam'a.
- Cześć!- przytuliłam go mocno, bo jako jedynego z mojej paczki naprawdę lubiłam.
-Dziś jest  impreza u Niall'a idziesz?- spytał gdy szliśmy obok siebie korytarzem.
-Nie wiem, Ashton ostatnio się mnie czepia.- westchnęłam.
- Nie dasz rady się wyrwać?- powiedział ze smutkiem kiedy odprowadził mnie pod salę, w której miałam chemię.
- Nie mam pojęcia, wiesz jaki jest Ash, niby luzacki, ale i tak poważny.
- Tak, wiem... Ale dasz radę.- cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Lekcje minęły w miarę szybko, więc zadowolona wyszłam ze szkoły i czekając na chłopaków stałam przy aucie Ash'a.
-I co było aż tak źle?- spytał z uśmiechem na ustach Ash.
-Tak, było potwornie, ale wiesz co dobrze działa na potworne dni? Tak, impreza!- takim sposobem chciałam namówić starszego brata, żeby mi pozwolił iść.
-Nie, nie pójdziesz na żadną imprezę!- krzyknął gdy wsiedliśmy do auta.
-Dlaczego?!
-Po prostu nie pójdziesz.
-Okej.- wysiadłam zanim Ash zdążył odpalić auto.- To do nie zobaczenia!
Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w stronę Liam'a auta.
Liam 
Właśnie wsiadałem do auta kiedy koło mnie pojawiła się Amanda.
-Liam, moglibyśmy do Ciebie pojechać? Pokłóciłam się z bratem.
-Wsiadaj mała.- po paru sekundach usiadła na miejscu pasażera i ruszyliśmy.- O co znowu poszło?
- O tą imprezę, nie wiem czemu powiedział ,,nie''. Kiedyś nie był taki.- westchnęła i oparła głowę o zimną szybę.
- No wiesz, masz szesnaście lat i się martwi.- próbowałem jakoś jej to wytłumaczyć.
- I co z tego? I tak pójdę na nią.- w ten sposób zakończyliśmy naszą rozmowę.
- Jesteśmy...- nie dała mi dokończyć.
-Co tu robi mój brat i reszta?!- wysiadła z samochodu i podeszła do starszego brata.
-O Amanda jak miło, że postanowiłaś wrócić do domu.
- Nie postanowiłam i nie wracam.- odparła i spojrzała na mnie.
- A ty co Liam uważasz, że ona ma rację?- spytał Ashton również patrząc na mnie.
- Liam, odpowiedz!- pisnęła Ami i przysunęła się do mnie.- No już!
-Ja się nie wtrącam.- wyminąłem rodzeństwo i skierowałem się w stronę mojego i reszty moich przyjaciół domu, czyli Harry'ego, Niall'a i Louis'a domu.
- Ugh...- widziałem jeszcze jak Amanda się wścieka i wsiada do Irwin'a auta, a potem poszedłem do swojego pokoju.
Amanda 
Dzięki Liam, po prostu dziękuję- pomyślałam wysiadając z samochodu brata.
- Amanda poczekaj!- krzyczał Ash gdy weszliśmy do domu, a ja chciałam biec do swojego pokoju.- Amanda!
- No przecież głucha nie jestem!- cofnęłam się do tyłu i usiadłam na kanapie w salonie.- Co chcesz?
-Chciałbym z Tobą siostro kochana porozmawiać o tym co zaszło pod szkołą.- usiadł koło mnie na kanapie i wpatrywał się we mnie.
-To rozmawiajmy.
- Okej...- westchnął i tak jak zawsze kiedy się denerwował przeczesał ręką włosy.
- No mów, bo chciałabym już pójść do siebie.
-Dobra, idź nie ważne.- warknął i schował twarz w dłoniach.
- Ash...- poklepałam go po plecach widząc jak się trzęsie.
- Ami, powiedz mi czemu i to robisz?- spytał powstrzymując szloch.
-Nie wiem, może po prostu...- zawahałam się.- Ja po prostu już taka jestem.
-O rodzeństwo pogodzone?- spytał z uśmiechem na ustach Michael.
-Wiesz, co Ami możesz iść na tą imprezę.- Ash wytarł rękawem łzy z policzków i lekko się uśmiechnął.
-Dzięki brat.- cmoknęłam go w policzek i pobiegłam na górę do mojego pokoju, aby się przygotować.
2 godziny później 
- Hej.- przywitałam się z Liam'em i razem z nim weszłam do domu Zayn'a Malika.
Od razu kiedy przekroczyłam próg domu uderzył we mnie zapach alkoholu i papierosów. Do tego jeszcze głośna muzyka i głośne śmiechy utwardzały we mnie przekonanie, że to będzie zdecydowanie dobra impreza.
-Chcesz drinka?- zapytał się mnie Liam.
- Nie dzięki.- odpowiedziałam i razem z przyjacielem skierowałam się do znajomej mi grupki ludzi.
- Cześć.- zawołał Niall kiedy podeszliśmy do kanapy na której siedzieli Niall, Harry i Louis.
- Cześć.- dałam blondynowi buziaka w policzek i zajęłam miejsce koło niego.
-A mi nie dasz?- wybełkotał już nieźle wstawiony Harry i wystawił w policzek w moją stronę.
-Nie.- odpowiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem i wyrwałam mu z ręki czerwony kubeczek, w którym znajdowało się piwo.- I już nie powinieneś pić.
- Dobrze mamusiu, nie będę.- zrobił minę aniołka i wstał z kanapy.- Idę do toalety.
-Ta jasne, bo ci ktoś uwierzy!- krzyknęłam za chłopakiem nim zdążył zniknąć w tłumie (zapewne pijanych) nastolatków.
-Gramy w butelkę?- zaproponował Niall biorąc pustą butelkę po jakimś alkoholu.
-Okej.- odpowiedzieliśmy zgodnie i zaczęliśmy grać.
-U... To było niezłe!- zawołał Niall, gdy Louis skończył robić swoje wyzwanie.- Kręcisz!
Louis wziął do ręki butelkę i nią okręcił.
-Amanda!- dopiero teraz zorientowałam się, że naczynie wskazywało na mnie.- Co wybierasz?
-Pytanie.
-Ej, no... Powiedz wyzwanie!- oburzył się Louis i udał złą minę.
- No dobra, wyzwanie!
- Pocałuj Liam'a.- Louis uśmiechnął się chytrze.
- Okej.- wstałam i podeszłam do Liam'a.Usiadłam mu na kolanach i od razu złączyłam nasze usta.
-U...!- zaczęli wołać i klaskać.
-Kocham Cię Ami.- Liam szepnął gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Co-o?- zaskoczył mnie tym.
-Kocham Cię! Kocham Cię! Kocham Cię!- zaczął się wydzierać.
- Liam przestań.- zapiszczałam schodząc z jego kolan.
- Nie, nie odchodź!- złapał mnie za rekę i usadowił z powrotem na swoich kolanach.
-Liam, jesteś pijany.- wyrwałam się z jego objęć i szybko pomaszerowałam w stronę wyjścia.
Gdy już byłam na zewnątrz sprawdziłam, które jest godzina. Była pierwsza w nocy, a ja miałam być o północy! Szlag by to trafił, Ash mnie zabije!
- Czemu tu stoisz?- nagle wyrósł przede mną Harry.
- Bo mogę.- odpowiedziałam i odeszłam kawałek dalej, ale brunet poszedł za mną.
- Ami, wiem, że mnie nie lubisz, ale rozmawiaj ze mną.- powiedział obejmując mnie ramieniem.- Nie jestem aż taki zły.
Amdanda?!- z domu wyszedł jeszcze bardziej wcięty Liam.- Amanda?!
-Tu jestem, nie drzyj się idioto!- krzyknęłam machając w jego stronę.
Po paru sekundach stanął przede mną. 
-Amando, kocham Cię! Bądź ze mną!- zaczął się znów wydzierać.
-Liam, chodź odwiozę Cię do domu.- pociągnęłam go w stronę czarnego Range Rovera.
- Dobrze.- odpowiedział już normalnym tonem.
Liam
Naprawdę kocham Amandę, ale ona myśli, że jestem po prostu pijany i gadam głupoty. Jednak w sumie, ona ma rację. Tak, jestem pijany, ale nie gadam głupot.
-Ami, ja naprawdę Cię kocham.- powiedziałem gdy zajechaliśmy pod mój dom.- Naprawdę.
-Idź spać, pogadamy jutro.- z powrotem wsiadła do auta i odjechała.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec pierwszej części :)

czwartek, 20 sierpnia 2015

One Direction- Drag me down

Ojejku... Nawet nie wiem jak mam zacząć ten post...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie po malutkiej przerwie! Dzisiaj przychodzę do Was z informacją, a właściwie z wideo. Wczoraj kanał OneDirectionVEVO wstawiło nowy klip do... Najnowszej piosenki ,,Drag me down''! Moim zdaniem teledysk jest fajny, tylko czemu znowu Vevo się zatrzymał i nie liczy już wyświetleń?! Zatrzymało się na  479,369! Dlaczego?! Gdyby nie to zapewne byłoby dużo więcej, ale okej... A Wam jak się podoba? Piszcie w komentarzach i widzimy się w następnym poście!

wtorek, 18 sierpnia 2015

To ten czas tak mija?!

Jezu... Nie wiem co się stało, że mnie tak długo nie było! Nie mam pojęcia! Ale jedno wiem: wiem, że was przepraszam! Naprawdę! Czy mi wybaczycie, czy już przepadłam? Bo nie wiem, czy mam nadal pisać, czy nie. Napiszcie mi! I jeszcze raz przepraszam!

sobota, 13 czerwca 2015

Brak weny, dziękuję!

Witajcie kochani! Jak wiecie ostatnio nie było zbyt dużo postów, ale to nie dlatego, że nie chce mi się pisać, ale z braku weny. Z braku weny, która ostatnio wyczerpały się co do ostatniej kropl. Jednak nie ma się czego obawiać, bo na sto procent w wakacje będą nowe Rozdziały, imaginy i wszystko inne. Przy okazji, chciałabym podziękować za te wszystkie komentarze! Dziękuję!

sobota, 6 czerwca 2015

FF Niall #1





Był zimowy poranek. Za oknem małego domku na przedmieściach Londynu padał śnieżnobiały ,śnieg. Było go sporo, ponieważ wszystko co znajdowało się na ulicy było białe i zamarznięte. Lena jak co ranka obudziła się i jeszcze nie do końca dobudzonymi oczami zerknęła na padający śnieg. Uśmiechnęła się. Kochała przyrodę. Każdą porę roku, a w szczególności zimę. Lubiła kiedy mróz szczypał jej nos i kiedy wydychała powietrze, które parowało. Przeniosła wzrok na ścianę. Wisiał na niej wielki plakat brytyjsko- irlandzkiego zespołu One Direction. Ponownie uśmiechnęła się i ,,wysłała’’ buziaka do Niall’a. Niall jest niebieskookim farbowanym blondynem. Wzdychają do niego tysiące fanek takich jak Lena. Tylko, że te inne fanki nie znają go prywatnie. Dziewczyna powoli odkryła się i wstała. Podeszła do lustra i przyglądała się sobie. Była podobna do chłopaka na plakacie. Miała również blond włosy, niebieskie oczy i aparat na zęby. Podobnie jak on też lubiła grać w piłkę i dużo jeść.

- Dzisiaj piękny dzień!- zawołała i przyłożyła do swojego ciała sukienkę, która wisiała obok.

Zaczęła podśpiewywać jedną z piosenek jej ulubionego zespołu i w tym samym czasie przebrała się z pidżamy w sukienkę. Była ona koloru mięty, z przodu sięgała do połowy ud, a z tyłu tworzyła ,,ogon’’ aż do podłogi. Obróciła się śmiejąc. Zaczęła czesać włosy i zrobiła sobie warkocza na bok, tak jak Elza z  filmu ,, Kraina Lodu’’. Weszła do łazienki. Umyła zęby, pomalowała się i spryskała się ulubionym perfumami.

-Lena, gotowa?- zapytał jej brat Liam.

- Tak.-

-Jejku, nadal jest dziwne, że masz plakat ze mną w pokoju.- popatrzył na plakat.

- Ja już się przyzwyczaiłam.- uśmiechnęłam się i założyłam moje czarne obcasy.

- A ja się nigdy nie przyzwyczaję.- zaśmiał się.

-Ale to i tak mój pokój.- uśmiechnęłam się zwycięsko.

                                                                      ***

Weszłam do kościoła. Niewielki, ale piękny. Był zbudowany stylem gotyckim. Białe kafle na podłodze, ciemne ławki, a do tego przy każdej z ławek wisiał bukiet fioletowych lawend. U góry wzdłuż filarów były rozwieszone białe wstążki z tymi samymi kwiatami, a na samym przodzie złoty cudowny ołtarz. Całość tworzyła niesamowite wrażenie.
 Po chwili rozbrzmiała muzyka,a ceremonia się zaczęła. 
-Czy ty Elenour Calder bierzesz sobie za męża tego oto Louisa Tomlinsona?-
-Tak.-Odpowiedziała.
-A ty Louisie Tomlinsonie bierzesz za żonę tę oto Elenour Calder?
-Tak.
-Możecie się pocałować.-Oznajmił ksiądz, a gdy nowożeńcy zaczęli się całować rozbrzmiały oklaski.
Po chwili wszyscy wyszliśmy z kościoła. Każdy po kolei podchodził do nowożeńców. Potem pojechaliśmy do domu, w którym miało odbyć się wesele.
-Gorzko, gorzko...!- Harry i Niall zaczęli wołać.
***
-A teraz poprosimy wszystkie dziewczyny!- zawołał wodzirej.
Wstałam i razem z innymi dziewczynami ustawiłyśmy się w kółko. W środku stała Panna Młoda. Zabawa polegała na tym, że dziewczyna musi złapać welon, a chłopak krawat. Kobieta zakłada welon, facet krawat i tak oto zostają ,,małżeństwem''.
-Stop.- Muzyka się zatrzymała, a w moje ręce wpadł welon.
Wszyscy zaczęli klaskać.
-A teraz Panowie.- Muzyka znów popłynęła gdy chłopcy ustawili się w kółeczko. 
Był w nim m. in. Harry, Niall i Liam.
Znów usłyszałam stop. Niall trzymał krawat.
-Gorzko, gorzko!- zaczął wrzeszczeć Harry. 
-No cóż.- Niall w natychmiastowym tempie znalazł się niebezpiecznie blisko mnie.
-Nie gadaj.-Złączyłam nasze usta.
-Kocham Cię.-Wyszeptał gdy się od siebie odsunęliśmy.
-Ja ciebie też.
*Dwa lata później*
-Przyj, przyj kochanie!- wołał przerażony i zdeterminowany Niall.
-Macie Państwo piękną córeczkę.- Powiedział lekarz po jakiejś godzinie mojego rodzenia.
-Jak ją nazwiemy?- Wyszeptałam.
-Lily?-
- A nie dawałaś mi Lil na każdą randkę?
- Dawałem.
Właśnie. Zapomniałam. Po tym weselu zaczęliśmy się spotykać, a po pół roku oświadczył się. Później ślub i ciąża. A teraz urodziłam słodką Lily. 
__________________________________________________________________________________
Co o tym myślicie? Podoba Wam się, czy nie?