Heejka!! Dziś chcę Wam wstawić opowiadanie jedno, lub dwu częściowe z Harry'm. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
-Olaf?!- wrzasnęłam na mojego chłopaka, który leżał w naszej sypialni z jakąś inną dziewczyną.
- [t.i.]?!- krzyknął zdziwiony odsuwając się od blondynki.- Miałaś wrócić jutro!-
-I co z tego, że jutro?!- krzyknęłam do niego i podniosłam porozrzucane rzeczy blondynki i je w nią rzuciłam. Ona bez słów zrozumiała, bo wzięła je i wyszła.
- Co to miało być?!- poczułam jak łzy spływają mi na policzek łzy.- Pytam się!-
- Kochanie, ja...- przerwałam mu.
- Nie masz już prawa tak na mnie mówić! Wyjdź stąd!-
On już nie próbował się tłumaczyć, po prostu wyciągnął z szafy walizkę, spakował parę ubrań, ale kiedy chciał już wyjść szepnął:
- Pożałujesz tego.- wyszedł.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać jak małe dziecko i zastanawiać się co miały oznaczać jego słowa. Chciał zemsty? Nie wiem, wiem jedynie, że pożałuje tego. Płakałam niezbyt długo, nie kochałam go już jak rok, lub dwa lata temu, od paru tygodni nie układało już się nam. Kłóciliśmy się, ale kiedy wyjechałam na delegację, pomyślałam, że zatęskni, zadzwoni, napiszę i się pogodzimy i będzie jak dawniej, ale nie. Zdradził mnie. I chyba nie pierwszy raz. Ale czemu? Mieliśmy idealne życie, pracę, dom, siebie nawzajem. Bynajmniej ja tak myślałam...
Z zamyślenia wyrwał mnie telefon.
- Halo?- powiedziałam do słuchawki.
-[t.i.]? Co się stało?- był to Harry.
- Nie... Tak... Nie wiem...- rozpłakałam się znów.
- Zaraz będę.- powiedział i rozłączył się.
Faktycznie parę minut później był pod moim domem, a chwilę później wchodził do naszej, a tak już właściwie mojej.
-[t.i.]? Kurdę, co się stało?- spytał się siadając obok mnie na łóżku i zaczął wpatrywać się w moje oczy.
-On... on mnie... zdradził...- jęknęłam się.
-Olaf? Wiem...-
Jak wie?! Czyli to nie pierwszy raz.
-Czyli nie pierwszy raz?-
- Niestety tak, jakiś miesiąc temu...- wahał się.- Też go przyłapałem.
Wtuliłam się w loczka, on zawsze umie mnie pocieszyć.
- Dziękuję...- wyszeptałam.
- Nie ma za co, a teraz koniec leżenia!- przewiesił mnie sobie przez ramię.
- Harry, głupku!- pisnęłam, kiedy schodziliśmy po schodach.
- Głupku?!- zaśmiał się.
-Tak, puść mnie!- zignorował mnie.
Nagle się zatrzymał.
- No puść mnie!- śmiałam się.
- Postaw dziewczynę na ziemię!- krzyknął nieznany mi głos.
Harry nie puścił mnie. Kim jest ten człowiek. O Boże! A jak to miało oznaczać ,,pożałujesz tego''? Strasznie się bałam. Harry zacisnął mocniej ręce, walczył, ale czy potrzebnie?
- Albo sam to zrobisz, albo my!- znów ten głos krzyknął.
Harry nadal nie reagował. Usłyszałam kroki w naszą stronę.
-Nie!- tym razem krzyknął Harry.
- Harry...- wyszeptałam, ale chyba tego nie słyszał.
Nagle poczułam na sobie, więcej par rąk. Wśród nich nie było rąk Loczka. Ktoś złapał mnie w talii i postawił na ziemi i trzymał mnie. Zblokował ręce, tak żebym nie mogła się ruszyć. Rozejrzałam się szybko. Na ziemi leżał Harry. Dwóch facetów kopało go po brzuchu, uderzało jakimiś kijami.
- Harry, nie!- krzyknęłam z płaczem, ale w tym samym momencie, inna osoba związała mi usta.
I tak krzyczałam, wierciłam, próbowałam się wyrwać, ale na marne.
-Dobra chłopcy, zostawcie go!- znów ktoś krzyknął, a Ci, którzy bili Loczka odsunęli się.- Widzisz mała, trzeba było go nie wzywać.-
Stanął przede mną Olaf i wyjął zza pleców strzykawkę z jakąś substancją, którą dwie sekundy potem wstrzyknął mi w szyję. Ugięły mi się nogi i straciłam przytomność...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Komentujcie!!
Super opowiadanie. Masz wyobraźnie :)
OdpowiedzUsuń