piątek, 16 października 2015

Imagin Liam+ goście 2

Amanda 
Po jakiś piętnastu minutach byłam przed domem. Naprawdę bałam się co powie Ashton kiedy wejdę do domu. Na szczęście w salonie nie było zapalone światło więc jest jakaś nadzieja, że Ash śpi.
-Wiesz, która jest godzina?- nagle w salonie zapaliło się światło i ujrzałam wszystkich czterech chłopaków siedzących na kanapie.
-Wiem.- odłożyłam torebkę na podłogę i oparłam się o framugę drzwi.- Pierwsza w nocy.
- A miałaś być o której?- Jezu, Ash miał taki spokojny ton głosu, co oznacza, że za moment ,,wybuchnie''.
- Jeju, daj spokój byłam jeszcze odwieźć Liam'a.
- Nie, nie dam w spokoju!- krzyknął.
-  Ugh...! O co ci chodzi?! Wszystkiego zakazujesz! Amanda to nie, tamto nie- również zaczęłam również krzyczeć.
- Idiotko, bo się martwię o ciebie?!
- To się nie martw, nic mi się nie stanie!
- Ale może, a wiesz czemu?! Bo zadajesz się ze Styles'em i tymi jego kumplami!-
- Serio Styles?! Co on ma do tego?!
- Nieważne, idź już spać.- nagle jego ton zmienił się z powrotem na spokojny.
- Jasne, ale wiedz, że w dniu moich osiemnastych urodzin wyprowadzę się z tego domu, od was wszystkich- spojrzałam na resztę chłopaków.
-Jeszcze zobaczymy.
***
Jej! Nareszcie moje osiemnaste urodziny i mogę się wyprowadzić od Ash'a!  Zapewne jesteście ciekawi co się działo przez ten czas. Nasz stosunki bratersko- siostrzane jeszcze bardziej się osłabi, czyli w ogóle się do siebie nie odzywamy kiedy nie jest to konieczne. Na dodatek nie rozmawiam również z Luke'iem, Calum'em i Micheal'em. Utrzymuję jakiekolwiek kontakty tylko z Liam'em (moim chłopakiem), Harry'm, Niall'em i Louis'em.
- Ami- do mojego pokoju zapukał Ash.
- Co chcesz?- otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego.
- Ja chcę ci tylko powiedzieć, że życzę ci wszystkiego najlepszego i proszę cię nie wyjeżdżaj.
- Myślę, że na prośby jest tak z rok za późno- podeszłam do mojej walizki leżącej koło łóżku i pociągnęłam ją w stronę drzwi- za późno.
Minutę później opuściłam dotychczas moje miejsce zamieszkania i wsiadłam do mojego auta.
- Proszę cię, Ami jeśli nie dla Ash'a to dla rodziców zostań- przy samochodzie stanęli Luke, Micheal i Calum.
- Jak powiedziałam: za późno.

I odjechałam. Nie wiem, co teraz dzieję się z Ash'em i resztą. Niezbyt mnie to obchodzi. Jednak jedno wiem: jestem szczęśliwa. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Cześć, tu ja Micheal, chcę cię tylko poinformować, że 18 października odbędzie się pogrzeb Ash'a.
Co? Ash nie żyje? Przecież... nie to nie może być prawda!
-Ale jak to?- zapytałam drżącym głosem.
- Popełnił samobójstwo.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No nareszcie udało mi się to skończyć! W końcu! :) Życzę miłego dnia/ nocy!