poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rocky Tomlinson rozdział 2

Heeejo!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koło drugiej w nocy udało mi się zasnąć. Gdy obudziłam się na zegarze wybiła 8.00.
Wstałam, ubrałam się, uczesałam się.

Stanęłam jeszcze raz przed lustrem. Uśmiechnęłam się do siebie. Wyjrzałam przez okno,wrześniowe słońce ogrzewało moją jasną twarz.Wyszłam z pokoju, zeszłam na dół na lekcje. Tak mieszkałam w domu, gdzie była też szkoła.Jest to dziwne mieszkać w szkole. Szłam długim korytarzem do mojej klasy. Byłam w klasie 1D. Weszłam do klasy, usiadłam w ostatniej ławce koło Natali. 
-Zdejmij nogi z ławki.- powiedziałam do niej
- Nie.- odpowiedziała śmiejąc się
Do sali wszedł nauczyciel.
- Bill, Spell do mnie!- zawołał do mnie i Natalii.
Wstałyśmy i podeszłyśmy do pana Sprow'a.
- Ktoś chce z Wami rozmawiać, idźcie do pani dyrektor.-powiedział i odwrócił się w stronę tablicy.
Wyszłyśmy.
- Wiesz o co chodzi?- spytałam.- Coś zrobiłaś, znów?-
- Co ja?!- powiedziała z pretensją.- Ja nic!-
Dalszą drogę szłyśmy w przerażającej ciszy. Gdy weszłyśmy do gabinetu, zobaczyłam moich przyszłych rodziców, Natalii, Carly i jej rodziców.
- Usiądźcie, dziewczynki.- powiedziała.- A państwo niech staną obok nich.-
Louis złapał mnie za lewe ramie, a El za prawe. Wywołało u mnie to lekki, przyjemny dreszcz. Od nich biło takie ciepło.
- Jak zdajecie sobie sprawę, musicie podpisać papiery o prawa rodzicielski i tak dalej.-zwróciła się dyrektorka do naszych rodziców.
- A wy, Rocky, Carly, Natalii musicie mi coś obiecać.- uśmiechnęła się do nas.- Ty Rocky masz zostać sobą.
Kiwnęłam głową.
-Ty Carly masz być bardziej miła... No i staraj się tak dalej.- westchnęła do Carly,a ona się uśmiechnęła.
- No cóż, ty Natalio, masz się mniej spóźniać i musisz być mniej buntownicza.- zwróciła się do Natalii.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
- No dobrze, dziewczynki możecie się iść spakować, a państwo muszą podpisać papiery.-
Wstałyśmy. Każdy z rodziców spojrzał na nas.
- Za chwilę przyjdziemy.- zwrócił się do mnie Louis
Kiwnęłam głową i wyszłam. Po paru sekundach wyszły dziewczyny.
- Jestem miła!- parsknęła Carly.- Jestem co nie?-
To było pytanie, które miało dwie odpowiedzi. Tak lub nie. Gdybym powiedziała tak, byłoby to kłamstwem, a gdybym powiedziała nie, nie byłoby to prawdą.
- Nie wiem.- odpowiedziała obojętnie Natalii.
Poszłyśmy do swoich pokoi.
Weszłam. Ściągnęłam z tablicy korkowej parę zdjęć. Na jednym byłam ja z gitarą podczas mojego koncertu rok temu. Na innym ja z Carly i Natalii, a na jeszcze innym moi prawdziwi rodzice ze mną i moim zmarłym bratem John'em.

Nie zginął on podczas pożaru. Pięć lat temu zachorował na białaczkę i po paru miesiącach zmarł. Długo płakałm. Zresztą jak do tej pory. Schowałam zdjęcia do mojej ulubionej książki, a ją do walizki. Szybko wrzuciłam resztę ubrań. Książki szkolne i nie szkolne i inne rzeczy. Po piętnastu minutach byłam spakowana. Usiadłam po raz ostatni na tym łóżku. Wpatrywałam się w moje odbicie w lustrze.
- A jak się rozmyślili?- te pytanie krążyło cały czas po mojej głowie.
Po paru minutach, które były jak wieczność weszli.
- Spakowana?- spytał dziarskim głosem Louis.
- Tak.- po raz ostatni rozejrzałam się po pokoju.
Louis złapał walizkę, El złapała mnie za rękę i wyszliśmy. Gdy schodziliśmy po schodach nadal była lekcja. Opuściliśmy budynek.Stanęliśmy przed czerwonym kabrioletem. Wsiadłam do samochodu.
- Jak się czujesz?- spytała El.
- Dobrze.- uśmiechnęłam się.
- Jaki lubisz kolor?- spytała zapinając pasy.
-Niebieski i biały.-
- To wspaniale, czyli pokój Ci się spodoba.- odetchnęła.- Louis pracował cały wieczór i noc.-
- Nie trzeba było.- moje policzki zaróżowiły się ze zawstydzenia.
Uśmiechnęła się do mnie. Resztę drogi nie rozmawialiśmy, ale nie było ciszy. Radio było włączone.
Po piętnastu minutach wysiedliśmy i stanęliśmy przed wielką villą.
- Wow...- wbrew mojej woli te słowa wyszły z moich ust.
-To wchodzimy?- spytała mama obejmując mnie swoim ramieniem. Weszliśmy, dom nie tylko od zewnątrz, ale od wewnątrz robił wielkie wrażenie. Weszłyśmy po schodach. Przeszłyśmy długi korytarz. Na każdych drzwiach była karteczka z imieniem. Spojrzałam na nie. Na jednej było ,, Harry'' , a na innej ,, Niall''. W końcu doszliśmy do końca. Obok karteczki z moim imieniem, było też ,, Carly'', a obok ,, Natalia''. Weszliśmy do mojego pokoju. Był znacznie większy od mojego w starym domu, lub w ośrodku. Był bardzo śliczny. Niebiesko- białe ściany, wielka brązowo- biała szafa i w tym samym kolorze szafka na książki. Biurko, zegar wiszący na ścianie, a nawet łóżko robiło olśniewające wrażenie.Na dodatek o łóżko była oparta fioletowa gitara.
- Dziękuję.- wyjęknęłam przytulając kobietę.- To jest piękne.-
Zaśmiała się. Do pokoju wszedł Louis z walizką.
- Rodzinne przytulanie?- powiedział ze śmiechem.- Ja też!-
Podbiegł do nas i objął nas swoim umięśnionym ramieniem. Czułam się przy nich bezpiecznie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Podoba się czytasz- komentujesz Do zobaczenie w następnym rozdziale!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz