sobota, 13 grudnia 2014

Siostry bieli i czerni

Nic, nie muszę mówić...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Perspektywa Anieli*
-Tato, za ile będziemy u wujka Louis'a i cioci El?- spytałam się taty
-Za paręnaście minut, Ariano odłóż chodź na moment te lusterko!- odpowiedział mi po czym skarcił moją siostrę.
Nic nie odpowiedziała. Schowała małe lusterko do torebki i wyciągnęła z niej telefon.
- Ari, daj mi ten telefon!-  tym razem powiedziała mama
-Nie.- parsknęła dziewczyna
Pokręciłam głową. Ja i Ari byłyśmy tak różne. Ja cicha, spokojne i rozsądna, Ari ma charyzmę, ostry i trudny do zrozumienia charakter jak tata,  chodź miała też parę wyraźnych cech po cioci Pauli.
Tata przyspieszył, jak widać chciał dojechać szybciej na miejsce. Zdziwiło mnie to, bo nigdy nie przyspieszał.,
- Spieszymy się?- spytałam go, ale nie odpowiedział
Spojrzałam na prędkość, jechaliśmy coraz szybciej.
-Tato? Coś się stało?- spojrzałam na niego, a potem na mamę
Ona też się zaniepokoiła.
-Harry?- spytała bojąc się jego odpowiedzi
-Co?- powiedział od niechcenia
-Zwolnij!- mama przybrała podobno ton jak on
Było to dziwne, pokłócili się? Nigdy nie odzywali się tak do siebie. W sumie przez te piętnaście lat nigdy nie słyszałam żadnej kłótni, złośliwych wrednych tonów jaki mieli teraz. Może tylko mi się wydaje? Spróbowałam wyprzeć to z myśli, wbiłam wzrok w okno, ale to nic nie dało. Nagle rozpadał się deszcz, mama spojrzała nerwowo na tatę, a później na drogę.
-Kochanie zwolnij!- powiedziała do niego z lekko nutą zdenerwowania
- Spokojnie.- znowu odezwał się takim tonem co wcześniej.- Za chwilę będziemy.-
Trochę mnie uspokoiła słowa ojca, ale i tak patrzyłam zdenerwowana. Nigdy nie lubiłam szybkiej jazdy. Spojrzałam na Ari, nawet tego nie zauważyła, jej oczy były wbite ekranu telefonu. Miała uniesioną jedną brew i pytające spojrzenie. Spróbowałam zobaczyć co czyta, ale ona spostrzegając, że się przyglądam zablokowała ekran i spytała ochrypłym szorstkim i jednocześnie zimnym tonem:
-Co?-
- Nic.- odwróciłam wzrok w inną stronę.
Z powrotem wpatrywała się w telefon. Zerknęłam na tatę. Był inny niż zazwyczaj, wzrok skupiony na drodze, szczęka zaciśnięta. Mama również była dziwnie spięta. Nagle w kieszeni moich dżinsów zaczął wibrować telefon. Wyjęłam go z kieszeni. Ktoś do mnie napisał, otworzyłam wiadomość:
,, Gdzie jesteście, czekamy?''
Natychmiast odpisałam:
,,Za parę minut''
 Włożyłam komórkę z powrotem do kieszeni spodni. Spojrzałam znów na tatę. Gdy to spostrzegł:
-Coś nie tak?- spytał
- Nie skądże.- odpowiedziałam
Skręciliśmy w mały lasek. Gdy mieliśmy skręcać w kolejny zakręt, pod kołami zaczęło piszczeć, tata stracił panowanie nad kierownicą, spojrzałam na moją rodzicielkę, w jej oczach były łzy, ale na ustach uśmiech, który mówił ,,dasz radę''. Spojrzałam na tatę, próbował jakoś zapanować nad kierownicą, ale jednak po paru sekundach zaprzestał. Odwróciłam wzrok w stronę Ari, wpatrywała się w tatę jakby chcąc powiedzieć mu coś w myślach. Dalej wiem, że nasz samochód nie wyrobił na zakręcie i wypadł z jezdni. Potem była tylko czerń....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz