Cześć, mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał i że ten krótki imagin będzie też dla was dobry!
Ps. Główny bohater to ty (tu niestety dziewczyna) [twoje imię]- Amanda i nie obrazicie się jeżeli trochę wmieszam w to inny zespół ( 5 seconds of summer)?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Amanda wstawaj!- na łóżko wskoczył mój brat tym samym mnie budząc.
- Spadaj!- schowałam się pod kołdrę mając nadzieję, że odejdzie.
- Amanda!- położył się na mnie i zaczął wrzeszczeć przez pościel moje imię.
- Ash!- również krzyczałam i próbowałam go z moich pleców zrzucić.
- Co się tak drzecie?!- do pokoju wszedł zirytowany Luke i patrzył na nas nieprzytomnymi oczami. No tak on spał- podpowiadała mi moja podświadomość
- Amanda nie chce wstać.- Ash uśmiechnął się głupawo.
-Bo może idioto leżysz na niej?- Luke wyszedł.
- Dobra złaź- pchnęłam go przez co upadł na rozrzucane poduszki.
-Ale wstaniesz?
- Tsa.
***
- Ash, nie chcę tam iść!- jęknęłam gdy podjechaliśmy pod budynek szkoły.
- Musisz.- w tym samym czasie odezwał się Ash, Luke i Calum.
- A ty Michael co na to?- spytałam mając nadzieję, że odpowie inaczej niż reszta.
-Idź już i nie marudź.- pomachał ręką.
-Myślałam, że ty mnie przynajmniej lubisz.- wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
- Też Cię kocham!- słyszałam wołanie Michael'a, ale postanowiłam je zignorować.
- Ami!- nagle przede mną wyrósł przede mną mój ,,kolega'' Harry.
-Też Cię miło widzieć.- powiedziałam sarkastycznie i uniknęłam jego uścisku.
- Ej!- odwróciłam się do Lokowatego i pomachałam mu. Zerknęłam jeszcze na samochód brata i weszłam do środka.
- Irwin!- usłyszałam za sobą krzyk Liam'a.
- Cześć!- przytuliłam go mocno, bo jako jedynego z mojej paczki naprawdę lubiłam.
-Dziś jest impreza u Niall'a idziesz?- spytał gdy szliśmy obok siebie korytarzem.
-Nie wiem, Ashton ostatnio się mnie czepia.- westchnęłam.
- Nie dasz rady się wyrwać?- powiedział ze smutkiem kiedy odprowadził mnie pod salę, w której miałam chemię.
- Nie mam pojęcia, wiesz jaki jest Ash, niby luzacki, ale i tak poważny.
- Tak, wiem... Ale dasz radę.- cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Lekcje minęły w miarę szybko, więc zadowolona wyszłam ze szkoły i czekając na chłopaków stałam przy aucie Ash'a.
-I co było aż tak źle?- spytał z uśmiechem na ustach Ash.
-Tak, było potwornie, ale wiesz co dobrze działa na potworne dni? Tak, impreza!- takim sposobem chciałam namówić starszego brata, żeby mi pozwolił iść.
-Nie, nie pójdziesz na żadną imprezę!- krzyknął gdy wsiedliśmy do auta.
-Dlaczego?!
-Po prostu nie pójdziesz.
-Okej.- wysiadłam zanim Ash zdążył odpalić auto.- To do nie zobaczenia!
Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w stronę Liam'a auta.
Liam
Właśnie wsiadałem do auta kiedy koło mnie pojawiła się Amanda.
-Liam, moglibyśmy do Ciebie pojechać? Pokłóciłam się z bratem.
-Wsiadaj mała.- po paru sekundach usiadła na miejscu pasażera i ruszyliśmy.- O co znowu poszło?
- O tą imprezę, nie wiem czemu powiedział ,,nie''. Kiedyś nie był taki.- westchnęła i oparła głowę o zimną szybę.
- No wiesz, masz szesnaście lat i się martwi.- próbowałem jakoś jej to wytłumaczyć.
- I co z tego? I tak pójdę na nią.- w ten sposób zakończyliśmy naszą rozmowę.
- Jesteśmy...- nie dała mi dokończyć.
-Co tu robi mój brat i reszta?!- wysiadła z samochodu i podeszła do starszego brata.
-O Amanda jak miło, że postanowiłaś wrócić do domu.
- Nie postanowiłam i nie wracam.- odparła i spojrzała na mnie.
- A ty co Liam uważasz, że ona ma rację?- spytał Ashton również patrząc na mnie.
- Liam, odpowiedz!- pisnęła Ami i przysunęła się do mnie.- No już!
-Ja się nie wtrącam.- wyminąłem rodzeństwo i skierowałem się w stronę mojego i reszty moich przyjaciół domu, czyli Harry'ego, Niall'a i Louis'a domu.
- Ugh...- widziałem jeszcze jak Amanda się wścieka i wsiada do Irwin'a auta, a potem poszedłem do swojego pokoju.
Amanda
Dzięki Liam, po prostu dziękuję- pomyślałam wysiadając z samochodu brata.
- Amanda poczekaj!- krzyczał Ash gdy weszliśmy do domu, a ja chciałam biec do swojego pokoju.- Amanda!
- No przecież głucha nie jestem!- cofnęłam się do tyłu i usiadłam na kanapie w salonie.- Co chcesz?
-Chciałbym z Tobą siostro kochana porozmawiać o tym co zaszło pod szkołą.- usiadł koło mnie na kanapie i wpatrywał się we mnie.
-To rozmawiajmy.
- Okej...- westchnął i tak jak zawsze kiedy się denerwował przeczesał ręką włosy.
- No mów, bo chciałabym już pójść do siebie.
-Dobra, idź nie ważne.- warknął i schował twarz w dłoniach.
- Ash...- poklepałam go po plecach widząc jak się trzęsie.
- Ami, powiedz mi czemu i to robisz?- spytał powstrzymując szloch.
-Nie wiem, może po prostu...- zawahałam się.- Ja po prostu już taka jestem.
-O rodzeństwo pogodzone?- spytał z uśmiechem na ustach Michael.
-Wiesz, co Ami możesz iść na tą imprezę.- Ash wytarł rękawem łzy z policzków i lekko się uśmiechnął.
-Dzięki brat.- cmoknęłam go w policzek i pobiegłam na górę do mojego pokoju, aby się przygotować.
2 godziny później
- Hej.- przywitałam się z Liam'em i razem z nim weszłam do domu Zayn'a Malika.
Od razu kiedy przekroczyłam próg domu uderzył we mnie zapach alkoholu i papierosów. Do tego jeszcze głośna muzyka i głośne śmiechy utwardzały we mnie przekonanie, że to będzie zdecydowanie dobra impreza.
-Chcesz drinka?- zapytał się mnie Liam.
- Nie dzięki.- odpowiedziałam i razem z przyjacielem skierowałam się do znajomej mi grupki ludzi.
- Cześć.- zawołał Niall kiedy podeszliśmy do kanapy na której siedzieli Niall, Harry i Louis.
- Cześć.- dałam blondynowi buziaka w policzek i zajęłam miejsce koło niego.
-A mi nie dasz?- wybełkotał już nieźle wstawiony Harry i wystawił w policzek w moją stronę.
-Nie.- odpowiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem i wyrwałam mu z ręki czerwony kubeczek, w którym znajdowało się piwo.- I już nie powinieneś pić.
- Dobrze mamusiu, nie będę.- zrobił minę aniołka i wstał z kanapy.- Idę do toalety.
-Ta jasne, bo ci ktoś uwierzy!- krzyknęłam za chłopakiem nim zdążył zniknąć w tłumie (zapewne pijanych) nastolatków.
-Gramy w butelkę?- zaproponował Niall biorąc pustą butelkę po jakimś alkoholu.
-Okej.- odpowiedzieliśmy zgodnie i zaczęliśmy grać.
-U... To było niezłe!- zawołał Niall, gdy Louis skończył robić swoje wyzwanie.- Kręcisz!
Louis wziął do ręki butelkę i nią okręcił.
-Amanda!- dopiero teraz zorientowałam się, że naczynie wskazywało na mnie.- Co wybierasz?
-Pytanie.
-Ej, no... Powiedz wyzwanie!- oburzył się Louis i udał złą minę.
- No dobra, wyzwanie!
- Pocałuj Liam'a.- Louis uśmiechnął się chytrze.
- Okej.- wstałam i podeszłam do Liam'a.Usiadłam mu na kolanach i od razu złączyłam nasze usta.
-U...!- zaczęli wołać i klaskać.
-Kocham Cię Ami.- Liam szepnął gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Co-o?- zaskoczył mnie tym.
-Kocham Cię! Kocham Cię! Kocham Cię!- zaczął się wydzierać.
- Liam przestań.- zapiszczałam schodząc z jego kolan.
- Nie, nie odchodź!- złapał mnie za rekę i usadowił z powrotem na swoich kolanach.
-Liam, jesteś pijany.- wyrwałam się z jego objęć i szybko pomaszerowałam w stronę wyjścia.
Gdy już byłam na zewnątrz sprawdziłam, które jest godzina. Była pierwsza w nocy, a ja miałam być o północy! Szlag by to trafił, Ash mnie zabije!
- Czemu tu stoisz?- nagle wyrósł przede mną Harry.
- Bo mogę.- odpowiedziałam i odeszłam kawałek dalej, ale brunet poszedł za mną.
- Ami, wiem, że mnie nie lubisz, ale rozmawiaj ze mną.- powiedział obejmując mnie ramieniem.- Nie jestem aż taki zły.
Amdanda?!- z domu wyszedł jeszcze bardziej wcięty Liam.- Amanda?!
-Tu jestem, nie drzyj się idioto!- krzyknęłam machając w jego stronę.
Po paru sekundach stanął przede mną.
-Amando, kocham Cię! Bądź ze mną!- zaczął się znów wydzierać.
-Liam, chodź odwiozę Cię do domu.- pociągnęłam go w stronę czarnego Range Rovera.
- Dobrze.- odpowiedział już normalnym tonem.
Liam
Naprawdę kocham Amandę, ale ona myśli, że jestem po prostu pijany i gadam głupoty. Jednak w sumie, ona ma rację. Tak, jestem pijany, ale nie gadam głupot.
-Ami, ja naprawdę Cię kocham.- powiedziałem gdy zajechaliśmy pod mój dom.- Naprawdę.
-Idź spać, pogadamy jutro.- z powrotem wsiadła do auta i odjechała.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec pierwszej części :)
-Amanda wstawaj!- na łóżko wskoczył mój brat tym samym mnie budząc.
- Spadaj!- schowałam się pod kołdrę mając nadzieję, że odejdzie.
- Amanda!- położył się na mnie i zaczął wrzeszczeć przez pościel moje imię.
- Ash!- również krzyczałam i próbowałam go z moich pleców zrzucić.
- Co się tak drzecie?!- do pokoju wszedł zirytowany Luke i patrzył na nas nieprzytomnymi oczami. No tak on spał- podpowiadała mi moja podświadomość
- Amanda nie chce wstać.- Ash uśmiechnął się głupawo.
-Bo może idioto leżysz na niej?- Luke wyszedł.
- Dobra złaź- pchnęłam go przez co upadł na rozrzucane poduszki.
-Ale wstaniesz?
- Tsa.
***
- Ash, nie chcę tam iść!- jęknęłam gdy podjechaliśmy pod budynek szkoły.
- Musisz.- w tym samym czasie odezwał się Ash, Luke i Calum.
- A ty Michael co na to?- spytałam mając nadzieję, że odpowie inaczej niż reszta.
-Idź już i nie marudź.- pomachał ręką.
-Myślałam, że ty mnie przynajmniej lubisz.- wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
- Też Cię kocham!- słyszałam wołanie Michael'a, ale postanowiłam je zignorować.
- Ami!- nagle przede mną wyrósł przede mną mój ,,kolega'' Harry.
-Też Cię miło widzieć.- powiedziałam sarkastycznie i uniknęłam jego uścisku.
- Ej!- odwróciłam się do Lokowatego i pomachałam mu. Zerknęłam jeszcze na samochód brata i weszłam do środka.
- Irwin!- usłyszałam za sobą krzyk Liam'a.
- Cześć!- przytuliłam go mocno, bo jako jedynego z mojej paczki naprawdę lubiłam.
-Dziś jest impreza u Niall'a idziesz?- spytał gdy szliśmy obok siebie korytarzem.
-Nie wiem, Ashton ostatnio się mnie czepia.- westchnęłam.
- Nie dasz rady się wyrwać?- powiedział ze smutkiem kiedy odprowadził mnie pod salę, w której miałam chemię.
- Nie mam pojęcia, wiesz jaki jest Ash, niby luzacki, ale i tak poważny.
- Tak, wiem... Ale dasz radę.- cmoknął mnie w policzek i odszedł.
Lekcje minęły w miarę szybko, więc zadowolona wyszłam ze szkoły i czekając na chłopaków stałam przy aucie Ash'a.
-I co było aż tak źle?- spytał z uśmiechem na ustach Ash.
-Tak, było potwornie, ale wiesz co dobrze działa na potworne dni? Tak, impreza!- takim sposobem chciałam namówić starszego brata, żeby mi pozwolił iść.
-Nie, nie pójdziesz na żadną imprezę!- krzyknął gdy wsiedliśmy do auta.
-Dlaczego?!
-Po prostu nie pójdziesz.
-Okej.- wysiadłam zanim Ash zdążył odpalić auto.- To do nie zobaczenia!
Odwróciłam się na pięcie i pomaszerowałam w stronę Liam'a auta.
Liam
Właśnie wsiadałem do auta kiedy koło mnie pojawiła się Amanda.
-Liam, moglibyśmy do Ciebie pojechać? Pokłóciłam się z bratem.
-Wsiadaj mała.- po paru sekundach usiadła na miejscu pasażera i ruszyliśmy.- O co znowu poszło?
- O tą imprezę, nie wiem czemu powiedział ,,nie''. Kiedyś nie był taki.- westchnęła i oparła głowę o zimną szybę.
- No wiesz, masz szesnaście lat i się martwi.- próbowałem jakoś jej to wytłumaczyć.
- I co z tego? I tak pójdę na nią.- w ten sposób zakończyliśmy naszą rozmowę.
- Jesteśmy...- nie dała mi dokończyć.
-Co tu robi mój brat i reszta?!- wysiadła z samochodu i podeszła do starszego brata.
-O Amanda jak miło, że postanowiłaś wrócić do domu.
- Nie postanowiłam i nie wracam.- odparła i spojrzała na mnie.
- A ty co Liam uważasz, że ona ma rację?- spytał Ashton również patrząc na mnie.
- Liam, odpowiedz!- pisnęła Ami i przysunęła się do mnie.- No już!
-Ja się nie wtrącam.- wyminąłem rodzeństwo i skierowałem się w stronę mojego i reszty moich przyjaciół domu, czyli Harry'ego, Niall'a i Louis'a domu.
- Ugh...- widziałem jeszcze jak Amanda się wścieka i wsiada do Irwin'a auta, a potem poszedłem do swojego pokoju.
Amanda
Dzięki Liam, po prostu dziękuję- pomyślałam wysiadając z samochodu brata.
- Amanda poczekaj!- krzyczał Ash gdy weszliśmy do domu, a ja chciałam biec do swojego pokoju.- Amanda!
- No przecież głucha nie jestem!- cofnęłam się do tyłu i usiadłam na kanapie w salonie.- Co chcesz?
-Chciałbym z Tobą siostro kochana porozmawiać o tym co zaszło pod szkołą.- usiadł koło mnie na kanapie i wpatrywał się we mnie.
-To rozmawiajmy.
- Okej...- westchnął i tak jak zawsze kiedy się denerwował przeczesał ręką włosy.
- No mów, bo chciałabym już pójść do siebie.
-Dobra, idź nie ważne.- warknął i schował twarz w dłoniach.
- Ash...- poklepałam go po plecach widząc jak się trzęsie.
- Ami, powiedz mi czemu i to robisz?- spytał powstrzymując szloch.
-Nie wiem, może po prostu...- zawahałam się.- Ja po prostu już taka jestem.
-O rodzeństwo pogodzone?- spytał z uśmiechem na ustach Michael.
-Wiesz, co Ami możesz iść na tą imprezę.- Ash wytarł rękawem łzy z policzków i lekko się uśmiechnął.
-Dzięki brat.- cmoknęłam go w policzek i pobiegłam na górę do mojego pokoju, aby się przygotować.
2 godziny później
- Hej.- przywitałam się z Liam'em i razem z nim weszłam do domu Zayn'a Malika.
Od razu kiedy przekroczyłam próg domu uderzył we mnie zapach alkoholu i papierosów. Do tego jeszcze głośna muzyka i głośne śmiechy utwardzały we mnie przekonanie, że to będzie zdecydowanie dobra impreza.
-Chcesz drinka?- zapytał się mnie Liam.
- Nie dzięki.- odpowiedziałam i razem z przyjacielem skierowałam się do znajomej mi grupki ludzi.
- Cześć.- zawołał Niall kiedy podeszliśmy do kanapy na której siedzieli Niall, Harry i Louis.
- Cześć.- dałam blondynowi buziaka w policzek i zajęłam miejsce koło niego.
-A mi nie dasz?- wybełkotał już nieźle wstawiony Harry i wystawił w policzek w moją stronę.
-Nie.- odpowiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem i wyrwałam mu z ręki czerwony kubeczek, w którym znajdowało się piwo.- I już nie powinieneś pić.
- Dobrze mamusiu, nie będę.- zrobił minę aniołka i wstał z kanapy.- Idę do toalety.
-Ta jasne, bo ci ktoś uwierzy!- krzyknęłam za chłopakiem nim zdążył zniknąć w tłumie (zapewne pijanych) nastolatków.
-Gramy w butelkę?- zaproponował Niall biorąc pustą butelkę po jakimś alkoholu.
-Okej.- odpowiedzieliśmy zgodnie i zaczęliśmy grać.
-U... To było niezłe!- zawołał Niall, gdy Louis skończył robić swoje wyzwanie.- Kręcisz!
Louis wziął do ręki butelkę i nią okręcił.
-Amanda!- dopiero teraz zorientowałam się, że naczynie wskazywało na mnie.- Co wybierasz?
-Pytanie.
-Ej, no... Powiedz wyzwanie!- oburzył się Louis i udał złą minę.
- No dobra, wyzwanie!
- Pocałuj Liam'a.- Louis uśmiechnął się chytrze.
- Okej.- wstałam i podeszłam do Liam'a.Usiadłam mu na kolanach i od razu złączyłam nasze usta.
-U...!- zaczęli wołać i klaskać.
-Kocham Cię Ami.- Liam szepnął gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Co-o?- zaskoczył mnie tym.
-Kocham Cię! Kocham Cię! Kocham Cię!- zaczął się wydzierać.
- Liam przestań.- zapiszczałam schodząc z jego kolan.
- Nie, nie odchodź!- złapał mnie za rekę i usadowił z powrotem na swoich kolanach.
-Liam, jesteś pijany.- wyrwałam się z jego objęć i szybko pomaszerowałam w stronę wyjścia.
Gdy już byłam na zewnątrz sprawdziłam, które jest godzina. Była pierwsza w nocy, a ja miałam być o północy! Szlag by to trafił, Ash mnie zabije!
- Czemu tu stoisz?- nagle wyrósł przede mną Harry.
- Bo mogę.- odpowiedziałam i odeszłam kawałek dalej, ale brunet poszedł za mną.
- Ami, wiem, że mnie nie lubisz, ale rozmawiaj ze mną.- powiedział obejmując mnie ramieniem.- Nie jestem aż taki zły.
Amdanda?!- z domu wyszedł jeszcze bardziej wcięty Liam.- Amanda?!
-Tu jestem, nie drzyj się idioto!- krzyknęłam machając w jego stronę.
Po paru sekundach stanął przede mną.
-Amando, kocham Cię! Bądź ze mną!- zaczął się znów wydzierać.
-Liam, chodź odwiozę Cię do domu.- pociągnęłam go w stronę czarnego Range Rovera.
- Dobrze.- odpowiedział już normalnym tonem.
Liam
Naprawdę kocham Amandę, ale ona myśli, że jestem po prostu pijany i gadam głupoty. Jednak w sumie, ona ma rację. Tak, jestem pijany, ale nie gadam głupot.
-Ami, ja naprawdę Cię kocham.- powiedziałem gdy zajechaliśmy pod mój dom.- Naprawdę.
-Idź spać, pogadamy jutro.- z powrotem wsiadła do auta i odjechała.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec pierwszej części :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz