piątek, 5 grudnia 2014

rozdział 4 ,,My heart is ready''

Hejka! Oto ,,szczęśliwy powrót! Przynajmniej tak mi się wydaje, przepraszam, po prostu jakoś straciłam motywację. Od teraz MOŻE będzie inaczej czytasz--> komentujesz
*oczami Emmy*
[..] Weszłyśmy do pierwszego sklepu. Ja jak zawsze skręciłam na buty, bo byłam od nich uzależniona, a Claire na sukienki. Po  chwili do sklepu weszło pięciu chłopaków, było to dosyć dziwne, bo to był damski sklep, ale nie przejmowałam się nimi. Po chwili jeden z nich podszedł do mnie.
-Emma?- powiedział zdziwiony chłopak.
Był to Harry.
-Hej!- powiedziałam po czym pocałowałam Harry'ego w policzek
- Co tu robisz?-zapytał- Myślałem,że jesteś w pracy, bo tak twoja siostra powiedziała.
-Lepiej nie słuchaj Pauli, jej ostatnio jakoś odbiło... Nie rozumiem jej...-westchnęłam- A co ty tu robisz, w babskim sklepie?-
-Ja... Bo wiesz, ja... Ja chcę Ci kupić prezent...- powiedział jakby zdradzał największy sekret.
Zaśmiałam się.
-Z jakiej okazji?- spytałam zaciekawiona
- Zobaczysz wieczorem, a teraz chodź na sukienki!- zawołał i pociągnął mnie w stronę wieszaków
Wziął bez znaczenia jakie, podał mi je i popchnął do przymierzalni.
Ubrałam pierwszą. Była ona dosyć krótka. Granatowa z czarnymi kwiatami. Wyszłam z przymierzalni, żeby pokazać się Harry'emu. Nie tylko on tam stał, stała też reszta chłopców. Przyglądali mi się uważnie.

-Może być?- spytałam się
- Czekaj zrobię zdjęcie.- odpowiedział Harry, wyjął telefon i zrobił zdjęcie
Pokręciłam tylko  głową i weszłam z powrotem do środka.
Następna była jakby z innej bajki. Tamta była taka poważna, a ta całkiem dziewczęca. Bardzo mi się podobała. Była jasnoróżowa z kwiatkami.

-A ta?- znowu wyszłam
-Ekstra!- zawołał Harry i zrobił znowu zdjęcie
Wróciłam znowu do przymierzalni. Wzięłam następną, kiedy próbowałam zapiąć zamek, zaciął się. Skrępowana zawołałam Hazze...
*oczami Harry'ego*
Powoli wszedłem do przymierzalni, spojrzałem na Emme.
- Wiesz co?- spytałem całując dziewczynę w szuję
-Co?- zaciekawiła się
-Kocham cię!- zawołałem podnosząc i obracając dziewczynę
Zaśmiała się. Kocham jej piękny uśmiech, jej piękne brązowe oczy, głos, gdyby te rzeczy były morzem, utonąłbym w nim.
-Zapniesz mi zamek?- spytała niepewnie
Nie odpowiedziałem tylko delikatnie zapiąłem. Była ładna, ale nie najładniejsza.

-Harry?- spytała przyglądając się sobie
-Tak kotku?- odpowiedziałem  z uśmiechem
- Bo Paula nas nie akceptuje...-
-Wiem,ale damy radę.-odpowiedziałem przytulając Emmę
-Tak wiem, a tak naprawdę po co ta sukienka?- pytała chociaż wiedziała, że nie uzyska odpowiedzi
-Wiesz, że i tak Ci nic nie powiem!- zawołałem- Idę po sukienki!
Wybiegłem z przymierzalni.
-Harry ty głupku!- zawołała Emma za mną
Po chwili wróciłem z mnóstwem sukienek.
- Nadal nie rozumiem, o co chodzi jest jakieś święto?- dociekliwie pytała dziewczyna
-Powiem tak... Zapamiętasz ten wieczór, no i... Poznasz moją mamę, siostrę...- odpowiedziałem próbując nie wybuchnąć śmiechem
- Teraz  mi o tym mówisz?!- krzyknęła zdenerwowana
Zebrała mi wszystkie sukienki, wyrzuciła  z przymierzalni i po jakiś trzydziestu minutach wyszła już w swoich ciuchach, podała mi wszystkie oprócz jednej sukienki. Była bardzo ładna, taka jak  dno oceanu.

-Ta?- spytałem powoli odwieszając resztę
-Tak.- odpowiedziała ostro, ale łagodnie
-A buty?- powiedziałem i spojrzałem na butik na przeciwko
-Mam pasujące do niej.-
-Okej, już nic nie mówię.- odpowiedziałem z miną zbitego psa
Teraz chyba dopiero do mnie dotarło, że powinienem ją uprzedzić, zachowałem się jak kompletny, ale zakochany idiota.
- Przepraszam....- powiedziałem podając sprzedawczyni kartę kredytową.
- Też Cię kocham- odpowiedziała z lekkim uśmiechem
Ulżyło mi...
* oczami Emmy*
-Czemu mi nic nie powiedział, ale cóż chciał mi zrobić niespodziankę, wybaczę mu to- myślałam.
Wyszliśmy ze sklepu, parę metrów w kawiarni siedział Zayn z Claire. Gdy dziewczyna mnie zobaczyła wstała.
- Emma i jak zakupy?- spytała z uśmiechem
- Dobrze, a co  u was?- spojrzałam na Malika.
-Wspaniale, wiesz my już będziemy się zbierać do zobaczenia na dzisiejszej kolacji!- złapała Zayn'a za rękę i wyszła.
- Czy ty... Wiedziałeś?- spytałam chłopaka
-No... Ja tak, bo oni znają się już jakiś miesiąc, pracowali razem.-
-Aha... Napijemy się czegoś?- zapytałam siadając przy stoliku
- Mam lepszy pomysł, może wróćmy do domu i przygotujemy tą kolację?- objął mnie
- Okej.-
Zjechaliśmy windą na parking, Harry pociągnął mnie za rękę i już staliśmy przed jego samochodem. Był naprawdę fajny i ekstra drogi. Wsiedliśmy do niego i po dwudziestu minutach wysiedliśmy. W domu było dość cicho, tylko Liam leżał na kanapie i słuchał na laptopie muzyki.Podeszłam do niego po cichu od tyło, zasłoniłam mu oczy i szepnęłam do słuchawki:
- Bój się.-
Wystraszony chłopak pisnął jak mała dziewczynka. Odłożył laptopa na stół i powiedział złowrogim, śmiesznym tonem:
-Jeszcze tego pożałujesz!-
Zaczął mnie gonić po całym domu. Byliśmy w kuchni, łazience w garażu. Wybiegłam do ogrodu i schowałam się z jednym z wielkich krzaków, co mnie zdziwiło, kiedy odsłoniłam gałęzie, żeby się lepiej schować zobaczył dość duży właz jak do piwnicy. Uchyliłam go i zobaczyłam drabinę, powoli  zeszłam na dół. Było dość ciemno...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ten rozdział długo! Więc doceń to i skomentuj! To nic nie kosztuje! Do zobaczenia w następnym poście, za jakiś czas


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz