niedziela, 21 grudnia 2014
Rocky Tomlinson rozdział 1
Drogi pamiętniku!
Odkąd jestem w domu dziecka jest mi bardzo smutno. Nie tylko z powodu rodziców, ale też z tego, że tęsknię za moim domem. Tęsknię za moją przyjaciółką Carly. Za moim kotem, pokojem. Wiem, że jestem tu dopiero od dwóch dni, ale już mi się to nie podoba.Lecz no cóż, będę musiała jakoś przeżyć tu cztery lata. Może dam radę?
Odłożyłam pamiętnik pod poduszkę. Stanęłam przed lustrem. Przejrzałam się w nim. Nie chwaląc się jestem dość ładna.Postanowiłam zejść na dół. Założyłam moje czarne trampki i wyszłam z pokoju.
-Dzień dobry.- powiedziałam do opiekunki, która rozmawiała z jakąś parą.
-Witaj słońce!- uśmiechnęła się do mnie.
Usiadłam koło mojej współlokatorki, Viki i siedział bezczynnie. Chwilę potem usłyszałam z ust małej dziewczynki cichy krzyk. Wstałam i podeszłam do niej. Nożyczkami przecięła sobie prawie palec. Podniosłam ją i podeszłam do opiekunki, która nadal rozmawiała z parą. Opiekunka, pani Monic podała mi apteczkę i spytała czy dam radę. Poszłam z dziewczynką do łazienki i owinęłam jej mały paluszek bandażem. Gdy wróciliśmy, pani Monic zawołała mnie.
-Rocky, państwo Tomlinson'owie chcieliby z tobą porozmawiać. Czekają w Twoim pokoju!-
Szybkim krokiem przeszłam schody i pobiegłam do pokoju. Przed wejściem poprawiłam włosy i bluzkę. Pociągnęłam klamkę i weszłam do środka.
Cześć, jestem Louis, a to moja żona El.- przedstawił się.- Chcielibyśmy Cię poznać, powiedz coś o sobie.-
-Mam na imię Rockella, mam 14 lat...- odetchnęłam.- grałam na gitarze, grałam w teatrze i śpiewałam.-
Dlaczego grałaś, a nie grasz?-
- Ponieważ podczas pożaru, spłonęła...-
-Przepraszam, a jak długo tu jesteś?- spytała tym razem El.
-Dwa dni.-
Do pokoju weszła pani dyrektor.
- Państwo Tomlinson'owie, mogłabym na słówko?- spytała kobieta.
Spojrzeli na mnie, uśmiechnęli się i wyszli. Usiadłam na łóżku. Czyżby chcieli mnie adoptować? Nie to niemożliwe! Ludzie biorą tylko małe dzieci, a ja nie jestem mała. Po paru minutach weszli z powrotem.
- Rockello...- nie dałam jej dokończyć.
-Rocky.-
Rocky, szykuj się do domu!- zapiszczała El
Nie mogłam uwierzyć...
- Kiedy?- spytałam wstając
- Za parę dni!- przytuliła mnie.
Do pokoju wszedł mój przyszły tata. Objął mamę i mnie.
- Rocky, będziemy musieli już iść, ale wrócimy jutro.- powiedział.
Złapał mamę za rękę, jeszcze raz mnie objął i wyszli.
Rzuciłam się na łóżko, nadal nie mogłam uwierzyć. Spojrzałam na zdjęcie moich prawdziwych rodziców. Miałam wrażenie jakby się do mnie uśmiechali. Na zegarze wybiła 20, to oznaczało kolację. Powoli zeszłam na dół. Usiadłam tam gdzie zawsze, czyli w rogu sali. Po chwili dołączyła do mnie Carly.
- Nie uwierzysz!- powiedziałyśmy w tym samym czasie.
- Ty pierwsza.- powiedziała.
- Zostałam adoptowana!-
- Ja też!- pisnęła
- Przez kogo?- spytałam.
- Liam i Sophie Payne.- powiedziała.- A ty?-
- Louis i El Tomlinson.-
- Tomlinson, Payne?- zamyśliła się.- Czekaj, a to nie Ci z One Direction?-
- Co?! Jak to?!-
-Omg! Ja w to nie wierzę!-
-Ale po co im dzieci?-
- Nie słyszałaś?!- prawie krzyknęła.- Obie urodziły martwe.-
- Przykre...-
- Idziemy po jedzenie? Głodna jestem!-
Przewróciłam oczami. Podeszłyśmy do okienka. Znowu mięso... Nie mogło być choć raz coś bez mięsa? Dla wegetarian? Wzięłam samą sałatkę i wróciłam do stolika. Do sali jak zawsze wleciała spóźniona Natalia. Zdyszana usiadła przy stole.
-Gdzie znów byłaś?- spytałam gdy ta wróciła z jedzeniem.
-Miałam rozmowę. Adoptują mnie!- pisnęła
- Ja też, kto Cię adoptuje?-
- Malik'owie. A Ciebie?-
-Tomlinson.-
Po kolacji, każda z nas poszła do swojego pokoju. Długo nie mogłam usnąć, denerwowałam się, że nie rozmyślą się i zostanę tutaj... Koło drugiej w nocy udało mi się zasnąć...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz